
Ciepło ulatniającej się pary z pod kaflowego pieca
dokuczają - chochlikowe ogniki.
Liście jej dłonie-zwijają się w rulon
skromna nadworna pani, odziana
jedynie w chłód zimy i futro
morderczyni a taka słodka w
niewinność
tym zyjesz?
W środku zaś pozostaje kilka soku kropel,
ostatkiem sił dostarczają fenomen
genetyczny nasienia
innych drzewom.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz