czwartek, czerwca 24, 2010
czerwcowy wieczór od początku
a tak mało go mam, tak bardzo potrzebuję żebyś była, o każdej porze;
dzień i noc w głowie się skurczyły do wielkości nieproporcjonalnego bytu.
Jak jesteś to czuję jeszcze większą potrzebę bycia bliżej tylko czasem nie
mam na języku słów którymi potrafiłbym cię przyciągnąć ...
"twoje pisanki.." mówisz i zostawiasz przyjemna w niedokończonej tonacji pauzę
wyrażoną uśmiechem i spojrzeniem jakim tylko Ty potrafisz mnie zaczarować
Nie mogę doczekać się wspólnej wędrówki po wakacyjnym polu,
leżeniem wspólnie ratujemy świat, ale już niedługo jedyne 350 nędznych dni a mieszkanie, pokój ; ty i ja tylko my i nikt inny z butami wchodzący w życie...
leczymy rany liżę twój nosek, i paluszki małe...tak już lepiej a serce otwarte na oścież dla Ciebie.
kalendarz:
do sprzedania beagle dwu miesięczny.
świętujemy 15 miesięcy razem
poniedziałek, marca 15, 2010
15.03.2010
bezwładne liście , skulone liście
pod piórami białych ptaków
tęskniące za słońcem.
ach jak do was daleko ,
jak głęboko trzeba sięgnąć
wyciągam dłonie z kieszeni
raz w górę, a raz w dól.
Nic z tego ,
wykracza to poza obręb
mojej możliwości...
...
ona jest jedynym powodem
przyczyną, skutkiem przyczyn
pytaniem i odpowiedzią
mogąc godzinami milczeć
potrafię zanudzić wszechświat
ale ona rozumie, wie czego chcę
wie co czujemy,
gdy otwierają się drzwi
wita uśmiechem , jak nikt inny
jak nikt już nigdy
wskrzesza każdego nowego dnia
...cnk...
czwartek, marca 11, 2010
Almost Blue
Pianissimo possibile
Ktoś w nim posadził, już jako dziecko-źdźbło trawy, a może to była łodyga?
Tego już nie potrafię sobie przypomnieć. Widać teraz co z niego wyrosło...
Drzewo, Ciepłe i zielone, drzewo z naszych marzeń....
więcej tu zielenio-błękitu.
Nie potrafię wskrzeszać dobrych chwil , więc zaśpiony i w wielkie łamigłówce
siedzę , zamknięty. Almost Blue
S gdzieś głęboko we mnie, zarośnięty S , wyschnięty S...
I mokry S.
.Być tylko ciepłem.
środa, marca 10, 2010
Library
książki, jest ich tu miliony...
a jeszcze wiecej ludzi - czytają
a przecież wcale nie są nam potrzebne
wystarczy że rosną w lesie i pachną życiem
prawda
23 marca rocznica z nią
23 urodziny mojego świata i radości
jaka wypełnia mnie w szpiku kostnym
jak tak dalej pójdzie to nie wiem to zacznę grać na wiolonczeli
for funs jazz diana krall
niedziela, lutego 28, 2010
village coffee
Jesteśmy na wsi, poranek nas olśnił
cudownie wiatr włosami powiewa
wiem że nic tak nie cieszy mnie
jak ten widok co przed sobą mam
ona w porannej zorzy słońca
i rudy kot na ganku
wiec po cichutku wykradam się
z pokoju w którym słodko śpi
i zmierzam do kuchni
a tam...w malutkiej spiżarence
przyglądam się jak mysz zjada ziarno pszenicy
z worka z małą dziurką u dołu
postanowiłem zrobić jej niespodziankę, może by tak
śniadanie? wpierw jednak do piekarni....
gdy już wszystko przygotowane i brązowej kawy filiżanka
stoi i czeka na pocałunki ja wybiegam jeszcze w bardzo ważnej
sprawie na łąkę, najlepiej boso żeby nogi się obudziły,
o tak ..kwiatów tej wiosny dużo lecz zbieram te najrzadsze
bo cóż to za śniadanie ? magiczne i wszystko musi choć w połowie
dorównywać jej pięknu...
....
wieczór już zupełnie inny...
przed kominkiem...
ona głowę na kolanach moich złożyła wygodnie
opowiadam bajki które się nam wydarzyły...
niedziela, lutego 07, 2010
elegie serca

siódmy dzień dziesiątego miesiąca
Deszcz zaczarowany białą łzą spada do poduszki-sen...czy
jeszcze potrafię spać..? któż to wiedziec ma jesli sam pośród
trzech ścian z otwartymi oczyma skulony leżę...
czy to już obsesja jeśli tęsknota mnie zżera a przecież
chwilę temu ucałowałem Twoje słodkie usta i odprowadziłem
do domu który ..
ach
wierzysz w nasz własnym ,magiczny kąt, prawda[?]
Pierwszy raz siedzę tak przy Tobie nago, pisząc jak nam dobrze razem, jak
rozpieszczasz mnie swym uwodzicielskim kolorem oczu , wprawiasz w drżenia
struny serca męższczyzny falują lekko wśród malinowego ogrodu Eden, czuję.
To takie proste a zajęło mi tyle czasu,
wystarczyło pokochać, lecz najpierw zamknąć oczy i wyobrazić sobie szczęście
czym jest szczęscie...?
może kim? to ona..muzyka dla moich dłoni, balsam dla zmęczonych źrenic gdy
spoglądać muszę w szare ulice prowadzące zawsze do opustoszałych pokoi
ludzkich myśli....czyż mniej niebezpiecznie zapuścić korzenie w jej nader kruchym
i skromnym majestacie, tak..to też uczyniłem i z racji że czas mnie dzis nagli
dokończę kiedy indziej...
10 miesięcy wspólnych za i przeciw
300 zwilżonych ciał od szeptolotów dłoni
1000 dni i 300 nocy myśląc tylko o niej
10 000 westchnień i wzruszeń, łez pięknych
1000 000 prawdziwej miłości i pocałunków
sobota, grudnia 12, 2009
Malionowość

Rekonstruktor zdarzeń...
8 miesięcy temu wyrosłem na kogoś kto mógł spokojnie zająć się władaniem świata,
wstapiłem na tron miłości i kocham jak tylko potrafię, jednak czasem kurczy się
i ugina pod naporem myśli cały wszechświat ... ,,,,kruszę w dłoni
wszelką pychę i zjadam resztki samotności...
a Ona ? kimże jest? Moją królową
Nie ma więcej szczęścia nad nią i uwierzyć można
temu co serce skrwawione przszłością, czuje..
kocham kochać kodeine
król wrócił-na dobre