piątek, maja 01, 2009

Blue In Red


Który...e.. dzisiaj jest? ?

ach tak..., zapomniałem

01...maj?

!

komunistyczne święto

(coś , w uszach piszczy )

(chyba praca)

że niby mam się cieszyć że pracuję ? Tak ? !!


Pb: I nie ma innego systemu który obejdzie ten stan

ducha który przebijając mi na wylot dziurę w sercu

z żalu zabija całokształ pozytywnej energii..?


H: sam nie wiem...


(...)

powinienem się dzisiaj cieszyć, bawić, swawolić

wszak tydzień minał..a był ciężki...

by wytrwać szeptałem w środku :

w piątek będzie cudownie, nareszcie spadnie w głąb studni zmęczenie codziennością...bo Ona...

nagle "budzę się" w podłym nastroju, po nie przespanej nocy.

(...)

Każdy mówi o czymś innym...i nici z wszystkiego co miałem w głowie...

godzina : 13:13 W Kurczakowni:

kelner: danie główne zostało podane

H: (niestety, a może stety?

na inny stolik...omyłkowo)

kelner: rachunek?

H: tak. proszę

(W końcu dostaje tak wielki rachunek że nie potrafię go podnieść)


musisz coś czynić...ale nie wiesz...co.

Pada Pytanie: Co chcesz robić ?

milczysz,.. myślisz...i w końcu po długiej nieobecnośći... pada odpowiedź

w głowie pojawia się światło z tunelu...spadając z nieba...

: nic...

A co jest dla ciebie ważne ? Bo w Boga nie wierzysz...

życie uważasz za bezsensowne...

Po co tu jesteś właściwie skoro tak myślisz?


cisza...w otchłani...
bez kolorów ... stąd dodaję kawałek tej blachy ...

Brak komentarzy: